Login with Hive Keychain
Enter your Hive username to sign in securely.
Welcome to HiveComb
HiveComb runs on Hive — an open, decentralized blockchain where your posts, votes, and communities belong to you, not a company. To get started, follow these steps:
Create a Hive account
Set up your free account — it only takes a minute.
Install Hive Keychain
A browser extension that securely signs your transactions — your keys never leave your device.
Refresh & log in
Once Keychain is installed, refresh this page and click Login again.
Need help? Join our Discord and we'll help you get set up.
No account? Create one
Having trouble creating your account? Come to our Discord and we'll get you set up.
No posts found
Try adjusting your filters or wait for the worker to classify more posts.
No posts found
Try adjusting your filters or wait for the worker to classify more posts.
No posts found
Try adjusting your filters or wait for the worker to classify more posts.
Welcome to HiveComb!
Choose your default filters to see the content you care about most.
Languages
Categories
Sentiment
Dziennik #353/2025 - rozsypałam się
Źródło: Pixabay
Dobry wieczór.
Miałam wczoraj edytować wpis, ale przyjechałam do domu przed pierwszą, ogarnęłam siebie i psa i po prostu padłam spać, bo byłam kompletnie wykończona.
Obudził mnie dzisiaj On telefonem. Zadowolony, szczęśliwy, cały w skowronkach. Wychodzi ze szpitala, spotkajmy się wieczorem po mojej pracy, posiedzimy, porozmawiamy, będzie miło. Ok. Bo przecież czemu nie. Wstałam mega zmęczona i zniechęcona do życia, bo kryzys ma się całkiem nieźle, ale ten telefon jakoś odrobinę poprawił mi humor. Ogarnęłam się i pojechałam do pracy.
Ledwo przyjechałam do pracy znowu dzwoni On, że odwołuje wieczór, on się idzie powiesić, mamy mu wszyscy dać święty spokój, on ma już wszystko w chuju, rozpłakał się i rzucił słuchawką. Od razu zadzwoniłam na 112 i zgłosiłam sprawę. Przez pierwsze dwie godziny co chwilę dzwonił mi telefon z policji z trzech różnych miast, bo nie było wiadomo, gdzie on jest. I dopóki te telefony dzwoniły to się jeszcze jakoś trzymałam. A gdy nastała cisza to się po prostu rozpadłam na części pierwsze. Wyszłam z magazynu do pustego biura po prostu się wypłakać, bo wszystko mi w środku pękło. Nie wiem czym sobie zasłużyłam na takie traktowanie. Po prostu nie wiem. Ja wiem, że za uszami mam tyle, że już dawno powinnam być głucha, ale serio? Czy On żyje? Nie wiem. Czy się dobrze teraz bawi wiedząc, że mnie rozjechał walcem? Nie wiem. Czy go szukają bądź znaleźli i jest bezpieczny? Nie wiem. Nie ma słów na opisanie tego jak źle się czuję. Po prostu nie mam. Każda jedna komórka nerwowa krwawi albo umarła, jedno z dwóch. Chcę nie być. Nie być, nie istnieć, nie czuć, nie cierpieć. Po prostu. Zapaść się pod ziemię albo zasnąć i nie obudzić.
Idę do łóżka, bo muszę o 4 wstać, ale jestem pewna, że dzisiaj nie zasnę nawet na minutę. Jeść już nie mogę także teraz do kompletu bezsenność powinna dołączyć znając życie. Brawo. Naprawdę brawo.
Do jutra.
Report Misclassification
Why is this post incorrectly classified?
Comments
2 commentsZbyt dużo masz na głowie swoich problemów, żeby przejmować się problemami innych. Oczywiście nie miałaś zignorować zapowiedzi samobója, ale chyba trzeba się odciąć
O rany 💔 trzymaj się